Olsztyński test pączków 2019 [RANKING]

2

Tłusty Czwartek już jutro. Za mną rok obserwacji pączkowego rynku w Olsztynie, a przed Wami mój ranking. Nie obyło się bez dramatów, zawirowań, serc rozdartych i bólu dusz. Co zrobić? Piękno smaku często okute jest cierpieniem. Jak mówią: umarł król, niech żyje król! Najlepszy pączek 2019 został wybrany. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury.

Od lewej w dół: Szabelski, House Cafe, Tortex. Od prawej w dół: trio z Lago i Pączkarnia Warmińska na samym dole

* Dyskwalifikacje:
Po zeszłorocznym boju i nierównej walce o puchar wśród pączków, zdyskwalifikowane zostały pączkarnie sieciowe, które robią ciastka z gotowców. Ze względu na zbyt duży dysonans między oczekiwaniem a rzeczywistością, w tym roku także nie były brane pod uwagę Gorące Pączki.

* Pod uwagę natomiast wzięto:
Cukiernie, pracownie rzemieślnicze, które wytwarzają pączki nie tylko raz w roku, ale regularnie lub przynajmniej cyklicznie. Żeby ustandaryzować test, wszystkie pączki musiały mieć lukier oraz wsad z róży lub owocowy.
W tym roku wybrałam następujące miejsca: Cukiernictwo Adam Giża, Cukiernia Tortex, Piekarnia Cukiernia Marek Szabelski, Lago Patisserie, Pączkarnia Warmińska. Ponieważ u Giży nie było już pączków, jego miejsce wskoczył do testu pączek z pracowni cukierniczej House Cafe Olsztyn. Wszystkie testowane pączki miały piękny brązowy kolor, kształt i wzorcowe obwódki – w związku z tym, kryteria te pomijam w ocenie.

Nr 5: HOUSE CAFE (4,00) – po pierwszym kęsie wiedziałam, że to nie to. Ciasto nie wstaje, jest napompowane jak bułka. Tutaj wyjątkowo nadzienie kokosowe. Ogólnie bez szału, nie mam nawet słów by opisać, jak bardzo zawiedziona byłam. Nie, nie, jeszcze raz nie. Pączek trafił do kosza.

Pączek z kokosem, House Cafe Olsztyn

Nr 4: SZABELSKI (2,50) – Pączuś ładny ale ciasto jest suche, trochę tłuste i niestety zostawia tłusty posmak. Smaczne nadzienie wieloowocowe, lukier kruszy się, ale nie jest go za wiele. W tym roku Szabelski spada na miejsce 4.

Pączek z marmoladą, Szabelski

Nr 3: Tortex (2,50) – Zmiana! Pączek większy niż w zeszłym roku, miększy, ale tak samo dobry. Smak i zapach pączka bardzo charakterystyczny dla tego lokalu. Ciasto wstaje, jest delikatne ale lekko pachnie olejem, lukier kruszy się ale to nie przeszkadza. Nadzienie wieloowocowe, w dość sporej ilości. Jak zwykle Tortex trzyma całkiem dobry poziom.

Pączek z marmoladą, Tortex

Nr 2: Nie ma drugiego miejsca.

Nr 1: Na miejscu pierwszym ex aequo – Pączkarnia Warmińska (3,00) i Lago Patissiere (5,00). Zaraz wyjaśnię dlaczego.

Pączek z nadzieniem różanym, Pączkarnia Warmińska
Pączek z nadzieniem truskawkowym, Lago Patissiere

Po cukierniczych sukcesach ostatnich miesięcy, oczekiwałam od Lago naprawdę boskiego pączka. Na próbę wzięłam trzy smaki – truskawka, marakuja i porzeczka z whisky i karmelem. Do konkursu jednak wybrałam tego z truskawką. Co za pączek! Ciasto idealnie miękkie, rozpływa się w ustach (dosłownie). Jedyny pączek w zestawieniu z chrupiącą skórką i lukrem z soku z cytryny. Nadzienie truskawkowe – na wszystkich bogów z Olimpu! Smakuje jak truskawki prosto z patelni. Dobra, cukiernicza robota. Choć oczekiwałam dużego, pulchnego, pachnącego cukrem pąka – uważam, że ten mały pączuś z pysznym nadzieniem może skraść niejedno serce. Pączek zdecydowanie dla fanów bardzo dużej ilości nadzienia 🙂

O Pączkarni Warmińskiej słychać było w trawie, że dobre pączki mają. Dziś specjalnie wysłałam Caseya na Dworcową właśnie po to domniemane cudo z budki. Pączek z nadzieniem różanym przeszedł moje oczekiwania pod każdym względem. Pączuś jest duży, ładnie udekorowany, oblany delikatnym lukrem po brzegi, pachnący ciastem i spirytusem. Ciasto smaczne, wstające, nie tłuste, nie pachnie olejem, mięciutkie. Bardzo mi się ten pączek spodobał, nie tylko dlatego, że był pyszny, ale też dlatego, że pochodzi z bardzo skromnego miejsca. Czuć serducho w tym ciastku, taką po prostu zwykłą miłość do tych pączków, nie tylko w Tłusty Czwartek, ale w taki szarobure poniedziałkowe przedpołudnie. Doskonały do kawy, doskonały dla każdego, kto lubi tradycyjnego, dobrego pączka.

W kwestii jedzenia, a w kontekście tego tekstu – słodyczy, jestem tradycjonalistką. Liczy się dla mnie masło, mąka, cukier, śmietana, czekolada… a nie za bardzo interesują mnie takie wynalazki jak wegańskie pączki czy nadzienia z rodem z Powrotu do Przyszłości. Interesuje mnie jedzenie, które kusi, pachnie, rozkochuje, które niesie w sobie emocje. Nie umiem stwierdzić, który z pączków jest lepszy. Dwa zupełnie inne ciastka – z dwóch zupełnie różnych światów. W pączkach smak to 99% sukcesu. Ten 1% to wspomnienia, które przywołują i to dla nich najbardziej warto w ten Tłusty Czwartek udać się po te ulubione, wyczekane, ociekające wspomnieniami, pączki.

Autorką tekstu jest blogerka kulinarna Gastronautka.

Więcej wpisów można znaleźć na FB.

2 KOMENTARZE

  1. co za bzdura! Gorące pączki robione przez Gabi nie są sieciówką! i wygrywają w przedbiegach przed innymi pączkami! widać, że gastronautka w dupie była i gie widziała!

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here