Orneccy i lidzbarscy policjanci poszukiwali mężczyzny, który się miał zgubić się w lesie, leżeć na mrozie i nie mieć siły wstać – tak przynajmniej wynikało ze zgłoszenia, które wpłynęło do oficera dyżurnego. Jak się później okazało zgłaszającym był nietrzeźwy mężczyzna, który w ten sposób chciał sobie załatwić transport do domu. Skorzystanie z taksówki w tej sytuacji kosztowałoby go pewnie mniej niż mandat, którym został ukarany.

Wczoraj ((23.01.2017) przed godz. 20:00 oficer dyżurny lidzbarskiej komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie, z którego wynikało, że nietrzeźwy mężczyzna wracając do domu zboczył z drogi i zgubił się w lesie. Gdy stracił siły upadł, leżał i nie miał siły wstać. W tym czasie na zewnątrz temperatura spadła poniżej zera. Mężczyzna nie potrafił określić swojego położenia, podał tylko skąd wyszedł na terenie gminy i że idzie domu. Na miejsce natychmiast skierowano policjantów, do pomocy wezwane zostały dodatkowe patrole z Komisariatu Policji w Ornecie i Lidzbarku Warmińskim. Poproszona o pomoc została także straż pożarna i rozpoczęto poszukiwania.

Liczył się czas, bo na dworze panował mróz. Policjanci i strażacy nocą sprawdzali wszystkie drogi w okolicy, rozpytywali mieszkańców, włączając w poszukiwania kolejne osoby. Po ponad godzinie poszukiwań okazało się, że mężczyzna ma się całkiem dobrze i jest… u swojego kolegi na terenie gminy.

Zapytany o powód wezwania pomocy tłumaczył, że szukał transportu do domu po imprezie. Za bezpodstawne wezwanie policji na sprawcę wykroczenia funkcjonariusze nałożyli mandat karny w wysokości 500 złotych, czyli prawdopodobnie mniej, niż wyniółby koszt zamówienia taksówki.

UDOSTĘPNIJ