6 marca obchodzimy Europejski Dzień Logopedy

    0

    www.rabatol.pl



    Nawet najnowocześniejszy laptop edukacyjny nie zachęci dziecka do podjęcia trudu nauki mowy tak, jak… bieganie, skakanie, lepienie z plasteliny czy układanie puzzli – podkreśla mgr Mirosława Wichrowska, kierownik Poradni Logopedycznej z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

    – Co daje dziecku oglądanie bajek w telewizji albo korzystanie z tabletu?
    Przede wszystkim angażuje czas i wzrok, ale tak naprawdę niczego nie uczy.

    – Niczego nie uczą nawet bajki edukacyjne?
    – Bajki edukacyjne owszem, uczą, ale tylko wówczas gdy dziecko ogląda je razem z rodzicem, a później rodzic je z dzieckiem omawia. Ważne, żeby tłumaczyć dziecku zależności przyczynowo-skutkowe: jeśli ktoś coś zrobił, to jaki był tego efekt.

    – Rozumiem, że gdy włączymy telewizor, dziecko – zwłaszcza małe – patrzy i odbiera bodźce, ale nie rozumie tego do końca, mimo że bajka teoretycznie jest dostosowana do jego wieku.
    – Dokładnie. Bardzo często pytam dzieci w wieku przedszkolnym jaką bajkę obejrzały. Zwykle nie wiedzą… To tak jakby jadły cukierek przez papierek. Jeśli widzą tylko migający obraz na szklanym ekranie, a nie towarzyszy temu doświadczanie, przeżywanie, to tak spędzony czas nie pozostawi w pamięci dziecka znaczącego śladu, nie nauczy niczego nowego, nie rozwinie go. Podam przykład. Poprosiłam kiedyś rodziców, żeby pokazali dziecku morze, więc w któryś weekend wybrali się na wycieczkę. Gdy przyszli do mnie, pytam dziecko: byłeś nad morzem? A chłopiec mówi z przekonaniem, że nie widział morza. W tym momencie się zorientowałam, że rodzice nie stanęli z dzieckiem na plaży i nie powiedzieli: „Zobacz: to, co tutaj szumi, to jest morze”. Nie dali dziecku posmakować słonej wody. Nie zrobili zdjęć mew, nie zbudowali zamku z piasku, ani nie przywieźli piasku znad morza. Nie wykąpali się z dzieckiem w morzu. A więc dziecko morza nie doświadczyło i nie zapamiętało. Dlatego taki pobyt z dzieckiem nad morzem, to czas stracony dla jego edukacji. Podobnie dziecko nie zapamiętuje bajek, gdy czas wolny spędza bezmyślnie patrząc w telewizor czy tablet.

    – Czy to powód do dumy dla rodzica, gdy dwulatek „obsługuje” tablet, komórkę? Czy to znaczy, że jest zdolnym dzieckiem?
    – Każdego można nauczyć posługiwania się guzikami. Nie znam budowy komputera ani sposobu jego pracy, ale wiem na które klawisze mam nacisnąć, żeby napisać „dziecko”. I dokładnie to samo dzieje się z kilkulatkiem. Nie rozumie niczego, bo jemu do niczego nie jest to potrzebne, natomiast wie, jaki guzik przycisnąć, żeby wyskoczyła odpowiednia bajka.

    – A więc elektroniczne gadżety to nie są odpowiednie zabawki dla kilkuletnich dzieci?
    – Oczywiście, że nie, bo dziecko bawi się nimi na zasadzie: bodziec – reakcja. Niczego się nie uczy. Pamiętajmy, że przede wszystkim liczy się bliskość rodzica i dziecka. Najważniejsze, żeby rodzic tłumaczył dziecku świat. Wspólne spędzanie czasu ma ogromny wpływ między innymi na rozwój mowy dziecka. Jeżeli rodzic z dzieckiem nie rozmawia, to dziecko nie nabywa odpowiedniego słownictwa. Bardzo często zdarza się, że nawet dzieci w starszych klasach podstawówki mają bardzo ograniczony zasób słów. Pamiętam mamę, która przychodziła do mnie z niesłyszącym dzieckiem, który miał wszczepione implanty ślimakowe. Okazało się, że mama nigdy z nim nie rozmawiała. Była zdziwiona, że na zajęciach logopedycznych rozmawiam z tym dzieckiem, tłumaczę mu poszczególne obrazki. Powiedziała, ze nie rozmawia z dzieckiem, bo ono i tak niczego nie rozumie. Skoro ona do niego nie mówi, to ono nie rozumie, a ono nie rozumie, bo nikt z nim nie rozmawia i koło się zamyka. Dziecko ma aparat słuchowy, trzeba go nauczyć mowy, znaczenia słów. Tego samego trzeba nauczyć dziecko zdrowe.

    – W jaki sposób inne aktywności, np. rysowanie czy wspólne spacery wpływają na naukę mowy?
    – Żeby pobudzić dziecko do mówienia, trzeba mu dać temat do rozmowy, a o ten najłatwiej podczas wspólnych aktywności. Wówczas dzieci mają naturalną potrzebę powiedzieć np.: mamo kopnij do mnie piłkę, mamo ty źle ucięłaś, mamo ja chcę czerwony papier, a ty mi dajesz żółty, mamo poszukajmy kasztanów na spacerze… Jeśli ludzie milczą, nie mają o czym ze sobą rozmawiać, to jedno od drugiego niczego się nie dowie. Olbrzymie znaczenie dla rozwoju mowy ma ruch, czyli bieganie, skakanie, a także rozwijanie pracy dłoni – rysowanie, lepienie z plasteliny, wycinanie, itp. Gdy dziecko coś tworzy, bezwiednie wypowiada różne wyrazy. Jeżeli układa puzzle ze zwierzętami, a rodzic mu towarzyszy, to na pewno będzie chciało po nim powtarzać odgłosy zwierząt. Gorąco polecam bieganie z górki czy pod górkę, wśród drzew, staczanie się na łące z górki. Fantastyczne jest również kołysanie się w kocach – kiedyś bawiono się tak, ze czworo dzieci trzymało za rogi koc i kołysało w nim piąte dziecko. Inne aktywności godne polecenia to między innymi: budowanie namiotów, zabawa w sklep, we fryzjera, w teatr. Teraz wszystko jest już gotowe i nikt nie zmusza dziecka do myślenia, do ćwiczenia swojej wyobraźni, wyposażania jej w nowe rzeczy. Dziewczynki dostają gotowe lalki w ubrankach. Nie szyją, nie wycinają. Kiedyś były szablony, z których wycinało się lalkę i ubranka dla niej, żeby ją odpowiednio ubrać w zależności od sytuacji czy pory roku. Teraz tego nie ma, bo to jest „za prymitywne”. Rodzic kupuje lakę barbie, którą dziewczynka trzyma i nic z nią nie musi robić…

    – Oszczędzamy dzieciom wysiłku, a jednak wysiłek trzeba włożyć, żeby osiągnąć nowe umiejętności…
    – Jeżeli nie damy dziecku możliwości nauczenia się chodzenia, to nigdy nie będzie chodziło. Gdy rodzice karmią dziecko, nie ćwiczy ono koordynacji wzrokowo-ruchowej podczas nabierania pokarmu na łyżkę i doprowadzania go do buzi. To nie ma znaczenia, że dziecko się wybrudzi. Ważne, ze ćwiczy. Daje się dzieciom papki do jedzenia, a potem nie umieją żuć ani gryźć. Może to być znak czasu. Rodzice się spieszą. Żeby było szybciej, ubierają dziecko sami, kupują głównie dresy i buty na rzepy, bo łatwo się je zakłada.. Zanoszą do samochodu i zawożą do przedszkola. Potem dziecko jest znowu przywiezione do domu, wykąpane, nakarmione i posadzone przed telewizorem. Następnie przebrane w pidżamkę i położone spać. Nie ma możliwości, żeby ćwiczyć ruch, zdobywać własne doświadczenia. Później trzeba chodzić na specjalną terapię, gdzie dziecko uczy się huśtać, chodzić po równoważni, grać w piłkę, kopać ja i łapać…

    – Czyli nadrabia zaległości z aktywności, które dla jego rodziców czy dziadków były podwórkową codziennością… A rodzice paradoksalnie czasu wcale nie zaoszczędzą, bo potem muszą biegać ze swoją pociechą do specjalistów.
    – Właśnie. I zapominamy o jednej rzeczy: że dzieci są największym skarbem, jaki każdy rodzic ma. A my nie dajemy mu możliwości rozwoju. Źle pojmujemy opiekę nad dzieckiem. Nadopiekuńczość i wyręczanie przynosi dzieciom krzywdę. Mówimy: nie ruszaj noża, bo się skaleczysz. A przecież są plastikowe noże, którymi starsze dziecko może posmarować sobie chleb masłem i dżemem. Na pewno mamusia zrobi wszystko lepiej, tylko kiedy ten szkrab dorośnie?

    – Kiedy pozwolić dziecku na oglądanie bajek, żeby nie odmawiać mu zupełnie tej przyjemności i żeby dziecko nie było wśród rówieśników uznawane za dziwaka?
    – Nie ma potrzeby zachęcania dzieci do oglądania programów telewizyjnych. W każdym domu i tak jest telewizor i dziecko w niego od czasu do czasu zerknie. A przyjdzie czas, ze ono samo się tym zainteresuje. Wówczas rodzice maja prawo i obowiązek wyszukiwania programu, który jest odpowiedni do wieku dziecka i oglądania go razem z nim. Powinni też ustalić czas na bajki, np. 20 minut dziennie.


    Jak warto spędzać czas razem z dzieckiem:
    Wyłączcie telewizor i elektroniczne, grające zabawki. Aby dziecko mogło się prawidłowo rozwijać, trzeba podczas zabaw angażować jego zmysły i dbać o aktywność fizyczną w różnych formach. A tego nie zapewni ślęczenie przed monitorem nawet najbardziej kolorowego i edukacyjnego laptopa. Dlatego zachęcamy – wróćcie do starych, sprawdzonych zabaw, a zaprocentuje to lepszym rozwojem dzieci i silniejszą więzią z waszymi pociechami. Oto kilka podpowiedzi, jak się razem bawić:

    * Czytajcie książki, układajcie puzzle
    Na początkowym etapie rozwoju mowy często wypowiadajmy wyrazy dźwiękonaśladowcze, które są stosunkowo łatwe do wymawiania (np. brum brum, kwa kwa, stuk puk). Powinny one być łączone z odpowiednimi ilustracjami. Czytajmy dzieciom proste książeczki, układajmy wspólnie łatwe puzzle, opowiadając co na nich widzimy. Takie zajęcia ćwiczą pamięć słuchową wyrazów i słuch fonemowy, niezbędny do nauki mowy, jak również sprawność narządów artykulacyjnych.

    * Ćwiczcie ręce
    Skuteczne porozumiewanie się, rozumienie mowy, jak też sprawność grafomotoryczna (czyli sprawność ruchowa rąk), są istotne dla dobrego startu w szkole. Już od najmłodszych lat powinniśmy zadbać aby dziecko prawidłowo trzymało przybory do pisania i nożyczki. Takie zajęcia jak rysowanie po linii, pisanie po śladzie, czy zamalowywanie kształtów usprawniają koordynację wzrokowo-ruchową, ćwiczą cierpliwość i wyrabiają precyzję ruchów. Do pracy nad rozwijaniem kompetencji językowej przydatne są także materiały przyrodnicze: kasztany, kamyki, liście. Praca z plasteliną, kolorowym papierem, guzikami, patyczkami i każdym innym materiałem rozwija wyobraźnię i inwencję twórczą. Znam dzieci, które tworzą swoje książeczki, starsze potrafią nawet podpisać ilustrowane przez siebie strony.

    * Grajcie w gry planszowe
    Gry planszowe uczą przestrzegania przyjętych zasad oraz umiejętności skupiania uwagi na wykonywanych czynnościach. Oswajają dziecko z tym, że raz jest zwycięzcą, a raz przegranym.

    * Rozwiązujcie rebusy
    Zachęcając starsze dzieci do wysiłku w nabywaniu umiejętności czytania i pisania można kupić gotowe rebusy wyrazowe lub tworzyć je razem z dzieckiem, np. w wyrazie trzyliterowym nie wpisać pierwszej litery, głośno wypowiadając cały wyraz. W ten sposób angażujemy słuch, wzrok, myślenie i sprawność grafomotoryczną, nawiązując bliską więź emocjonalną i od razu orientując się jakiego typu kłopoty ma dziecko.

    Jeśli macie Państwo jakiekolwiek wątpliwości związane z rozwojem mowy u Waszego dziecka, weźcie od lekarza rodzinnego skierowanie do logopedy i zgłoście się na konsultację do Poradni Logopedycznej w Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie. Tel. do rejestracji:. 89-539-32-32 od pon. do pt. w godz.7.30-18.00. Do naszej poradni można przyjść z dzieckiem już od urodzenia (gdy pojawiają się np. problemy ze ssaniem piersi albo z rozszerzaniem diety) do 18 r. ż.

    Wasze dziecko mało mówi albo mówi niewyraźnie? Zauważacie, że myli głoski albo ma problemy z wymową niektórych wyrazów, mimo że jego rówieśnicy świetnie już sobie z tym radzą? A może jesteście rodzicami niemowlaka, któremu problem sprawia jedzenie? W związku z tym, ze w najbliższą niedzielę, 6 marca obchodzimy Europejski Dzień Logopedy, nasi logopedzi odpowiedzą na Państwa pytania. Czekamy na nie na naszej stronie na Facebooku przez cały najbliższy weekend, czyli do 6 marca do godz. 24. Postaramy się odpowiedzieć na wszystkie pytania na Facebooku w najbliższym tygodniu.

    PODZIEL SIĘ

    Dodaj komentarz

    wpDiscuz